Recenzja tomu wierszy * „KORALIKI” – Jana Strządały

IWONA SUWAŁA

koraliki_okladka01f

Koraliki, jak części różańca, podzielone na tajemnice. Radosna, bolesna, chwalebna. Taki jest też nastrój nowego tomiku wierszy Jana Strządały.
Autor prowadzi nas ścieżkami myśli, jak alejkami ogrodu kwitnącego bogactwem uczuć, emocji, tematów.
Jest dyskretnym przewodnikiem w tym metafizycznym spacerze, sprawia, że refleksje czytelnika poruszają delikatne struny jego wnętrza,
„odwiedzają zapomniane słowa
porzucone marzenia”.
W pierwszej części poetyckiego spaceru autor zaprasza do spokoju, do pełnego ciepła, zespolenia duszy z ciałem, którym jest człowiek sam w sobie, jak i wszystko, co go otacza.
„Jasne koraliki słów
układam
na granicy ciała” – każdy wiersz jest koralikiem myśli, wspomnieniem, bieżącą refleksją, promieniem wybiegającym w przyszłość, ale pozbawionym obawy, harmonijnym, ufnym. I tę błogość wlewają do serca, czytającego wiersze Jana Strządały, ponieważ słowa te, zaczerpnięte są ze źródła chłodnej, czystej prawdy, której człowiek zawsze poszukuje, bo tylko ona potrafi ugasić pierwotne pragnienie.
Nawet w chwilach smutku, których nie pozbawiony jest człowiek, dzięki temu źródłu zachowuje stabilność i pogodę, bo wtedy smutek „jak kropelki mgły w Twoich oczach
zasłaniają wszystko co złe
i topią się na mojej dłoni”, rodząc tęczę.
W drugiej części autor porusza tematy trudne, bolesne, ważne.
Robi to w sposób mądry, nie ma tam lamentu, patosu, ani pouczeń. Czytelnik sam musi się ustosunkować do rzeczywistości. Nuta niepokoju zawarta w słowach:
„dzwon się kołysze
w zachodzącym słońcu
nie słyszy siebie
ani Grozny
ani Biesłan
ani Smoleńsk
słowa uciekają na drugą stronę
języka”
działa jak dzwon właśnie, odbija się echem gdzieś w środku, drąży, stale wyciąga na wierzch to, o czym zapomnieć nie wolno.
I choć może się wydawać, że nic zrobić nie może pojedynczy człowiek, autor wyraźnie zarysowuje scenariusz dla każdego z nas, bo każdy z nas ma jedno podstawowe zadanie – ” wstań i idź o świcie
do źródła”.
Trzecia część tomiku ponownie łagodzi, niejako uspakaja rozedrgane myśli.
„słowa
bezszelestne
jak krople deszczu
płoną i znikają
na skórze
szept
oddala oddala oddala”… bo w gruncie rzeczy wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, dąży do konkretnego miejsca, z konkretnej myśli wypływa. Ta ufność w odwieczny i pierwszy Zamysł, którą Jan Strządała umiejętnie i barwnie przemyca alejkami słownych ogrodów, daje czytelnikowi poczucie prawdziwej wolności, bez lęku i wątpliwości. Bo skoro świat nieprzerwanie rodzi się i trwa, targany żywiołami, to jak dalece człowiek, któremu ten świat został podarowany, będzie rodził się i trwał, doskonaląc siebie, na obraz tego, który do życia go powołał. Autor mówi w jednym ze swoich wierszy:
„a żółte mlecze
jak tysiące słońc zapalają łąki” – światło i ciepło, to wszystko, czego dusza potrzebuje, by podążać właściwą drogą.
Lektura tomiku Jana Strządały to spacer wyjątkowy, każdy czytelnik, ma szansę ubogacić się słowami i związaną z nimi refleksją, zależnie od swojej wrażliwości i chęci zagłębienia się w myśli, pozornie lekkie i zwiewne, jak kwiaty w ogrodzie, jak połyskujące na nich koraliki porannej rosy, jak paciorki różańca przesuwane palcami, szeptem modlitwy.
„Jeszcze się bawi
Ewa z Adamem
nad jasną rzeką
w cieniu
zwykłego drzewa
bez wiadomości” – w takim raju przebywa człowiek, zamyślony, pośród słów rozsypanych przed nim, jak koraliki.

* Jan STRZĄDAŁA „KORALIKI” tom wierszy, str.54
ISNB 978-83-930391-2-8 wydawnictwo ARKA 2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s